piątek, 2 sierpnia 2013

One

Na korytarzu szkolnym, rozległ się głośny dzwonek na przerwę,jako iż był to pierwszy tydzień nauki od minionych wakacji to już czułam wyczerpanie,nie słyszałam własnych myśli pod wpływem głośnych rozmów innych.Szłam wolno wzdłuż łącznika kiedy usłyszałam głośne wołanie rozpoznałam ten głos.Tak to był zdecydowanie Harry.
-Shelly!! wreszcie cie mam !Czy masz już może parę na lekcję chemii ?-pokręciłam przecząco głową.
-Czyli mogę liczyć na to że będziesz ze mną ? 
-pewnie!-rozpromieniłam się też o tym myślałam, lubiłam z nim pracować,znałam go od podstawówki,dobrze się z nim dogadywałam w końcu znałam go od podstawówki.

                                                                              *** 
Minęło pięć minut odkąd zadzwonił dzwonek na drugą lekcję,czyli chemię,jako że jest to pierwsza lekcja chemii to liczyłam na to ,że sami się dobierzemy,ku mojemu zdziwieniu panią Wilson zastąpił  pan Turner. Kazał nam ustawić się pod tablicą w szeregu i powoli dobierał nas w pary kiedy wyczytał imię Harry'ego liczyłam na to że trafi na mnie ale przydzielił go do nie znanej mi dziewczyny. 
Profescor Turner jeszcze raz przeliczył klasę i zdał sobie sprawę że brakuję jednej osoby do pary.
Zawołał mnie do swojego biurka i powiedział że dziś popracuję sama,zgodziłam się
Resztę lekcji spędziłam nad robieniem nudnych zadań.Chciałam żeby ta lekcja jak najszybciej się skończyła.
 ***
Gdy zadzwonił dzwonek odetchnęłam z ulgą,bo w końcu ile mogła trwać ta lekcja,wyszłam z resztą klasy na korytarz podbiegłam do Harry'ego
-I co jaka ona jest?-zaczęłam zasypywać go pytaniami,licząc na odpowiedź,lecz jedynie co uzyskałam to jego piękny uśmiech ozdobiony głębokimi dołeczkami 
-normalna.-zaśmiał i poszedł.Nie rozumiem była ładna jak zwykle nawet nie spróbuje pogadać.A może to była akurat idealna dziewczyna dla niego?Kto wie...?
                                                                            ***


Lekcje dobiegły końca.Pożegnałam się z Harrym który właśnie wsiadał do autobusu szkolnego,machnęłam mu ręką kiedy ruszył w drogę.Sama ja udałam się w stronę centrum.

Wsiadłam do metra,którym zawsze wracałam do domu.Było duszno i tłoczno nie było gdzie usiąść najgorszy był facet który cuchnął alkocholem.Przekręciłam głowę w bok byle żeby nie czuć tego smrodu.na pewno było lepiej poczułam ulgę.

Byłam wyczerpana,wolnym krokiem wreszcie dotarłam do domu.nacisnęłam na klamkę ,przeszłam przez próg domu ,rzuciłam torbę na podłogę,podeszłam do kanapy i padłam.Zrelaksowałam się na skórzanym siedzeniu,nie miałam siły wstać i iść do pokoju,
zastałam moją mamę gotującą coś w kuchni.
-Cześć Mamo!-krzyknęłam do niej siedząc na kanapie.
-Cześć,podgrzej sobie obiad w mikrofali-krzyknęła w odpowiedzi.
Zebrałam się do kupy i powędrowałam do swojego pokoju,otworzyłam szafę pełną ubrań,wyjęłam z niej ulubiony t-shirt i szorty,zsunęłam z nóg rurki w szybkim tempie założyłam spodenki, Gdy zeszłam na dół  mama już wstawiła obiad do mikrofali w między czasie gdy obiad się grzał,sprawdziłam Facebooka i Twittera na telefonie nic szczególnego się nie działo więc się wylogowałam ,zjadłam gorący posiłek i postanowiłam pooglądać z mamą telewizję 
-Jak tam w szkole?-spytała się mama 
-nic ciekawego-odpowiedziałam i wróciłyśmy do oglądania jakiś durnych programów 
po 2 godzinach oglądania postanowiłam pójść na górę i wziąć prysznic.Po skończonym prysznicu poszłam położyć się do łóżka,po kilku minutach zapadłam w objęcia Morfeusza.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz