czwartek, 8 sierpnia 2013

Four

Wnętrze samochodu wzbudzało u mnie podziw. Luksus panujący w nim zdziwił mnie trochę. Skąd on ma tyle pieniędzy na tak drogi wóz. Moją uwagę przykuły czarne, skórzane fotele. Z nowoczesnego radia wydobywała się spokojna muzyka. Dziwne... on i taka muzyka, nie pojmuję go kompletnie. Po przytłaczającej ciszy chłopak odpalił silnik. Wyjechał z mojego podjazdu obok domu znaleźliśmy się na drodze. Zaczęłam przyglądać się jego twarzy. Muszę powiedzieć, że była piękna. Jego idealnie wyrzeźbiona szczęka była pokryta czarnym zarostem. Wyglądało to razem idealnie. Jego palce luźno trzymały kierownicę, a jego oczy były skoncentrowane na drodze. 
 -Mam coś na twarzy- Odezwał się po chwili z chytrym uśmieszkiem...
 -Czy może ci się podobam hm?- Jego uwaga wciąż była skupiona na tym co miał przed sobą. Momentalnie się zaczerwieniłam widząc, że przyłapała mnie podczas gapienia się na niego. Dobrze, że się na mnie nie patrzył i nie widział mojego zawstydzenia. 
 -Nie... ja..um...nie ważne- Zaczęłam się jąkać.
Co ja mu miałam niby innego powiedzieć?
 -Cokolwiek powiesz- Zaśmiał się co wywołało u mnie lekki uśmiech. Wygląda przecudnie gdy się uśmiecha. Shelly! Przestań kurwa tak o nim mówić. Jednak jedno pytanie mnie nurtowały od samego początku kiedy go spotkałam. Jak ma na imię i czego ode mnie chce? Teraz albo nigdy, muszę go o to spytać. Wzięłam kilka oddechów i zaczęłam: 
 -Mam jedno drobne pytanie?- Spojrzałam na niego wyczekująco. On zmarszczył brwi, dając mi znak, że mogę kontynuować. 
 -No bo... Ty znasz moje imię... Ja zaś chciałabym poznać Twoje- Przez moment spojrzał się na mnie, lecz po chwili znowu wrócił wzrokiem, tam gdzie się znajdował wcześniej. 
- Jestem Zayn.
- Hmm.. Zayn. Bardzo ładne imie. Już znam odpowiedź na jedno z moich pytań. Nadal nie znam na jedno... Czego on ode mnie chce? Resztę drogi już się do niego nie odzywałam. Słychać było tylko cichą muzykę i odgłos silnika. Nawet to dla mnie lepiej. Jak z nim rozmawiam nie wiem co z sobą robić. Jąkam się i Bóg wie co jeszcze.


 ***

 Zatrzymaliśmy się przed nocnym klubem,na ulicy panowała ciemność,Zayn wysiadł po czym zwinnie okrążył auto,otworzył moje drzwi od strony zewnętrznej.

Wysiadłam z samochodu biorąc chwilę żeby się rozejrzeć,kiedy stanęłam na ziemi. Nigdy przedtem nie byłam w...tej części miasta.
- Chodźmy. - Zayn chwycił mnie za nadgarstek,szliśmy w kierunku budynku. Zatrzymałam się, gdy dotarłam do drzwi, czekając aż Zayn wejdzie pierwszy.Kiedy weszliśmy przez drzwi natychmiastowo zatkałam uszy aby moje bębenki następnego dnia były w stanie działać.Nie powinno mnie tu być.
 Widziałam tylko psychopatów, zboczeńców, napalonych sportowców. Samych bezmózgich kolesi którzy myśleli tylko o jednym
-Zayn..-mruknęłam pod nosem
-No?
-Ja się boję-prawdę mówiąc gdy by go nie było ze mną dawno by mi się coś stało
-Spokojnie przy mnie nic ci nie grozi-przedzieraliśmy się przez tłumy ludzi.Odetchnęłam z ulgą kiedy usiedliśmy przy stole.
Dołączył się do nas jakiś chłopach,sylwetka wyglądała na silną,usiadł obok mnie,czułam się nieswojo
-No to ja pójdę po napoję,a ty Liam zajmij się nią-no świetnie zostawił mnie z jakimś obcym facetem,od którego śmierdziało alkocholem i papierosami.
-Jak masz na imię mała-mała weź mnie tak nie nazywaj, za kogo on się ma
-Nie mam zamiaru z tobą rozmawiać-jego sylwetka gwałtownie się do mnie przysunęła 
-To może wolisz porozmawiać jak pójdziesz ze mną do auta-nie brzmiało to zachęcająco chciałam żeby Zayn pojawił się jak najszybciej.
Podniósł rękę po czym położył ją na moim udzie zaczął jechać coraz wyżej do mojego centrum ,kiedy ja niespodziewanie uderzyłam go z całej siły w twarz.Ostro się wkurzył.Zaczął mnie ściskać,lizać po twarzy.Starałam wyrwać się z jego mocnego objęcia,nie miałam wystarczająco sił żeby go odepchnąć.Moją ostatnią deską ratunku żeby mnie uratować był Zayn.
Nabrałam powietrza w płuca.
-Zayn...

wtorek, 6 sierpnia 2013

Three

Dochodziła godzina siódma,z każdą minutą denerwowałam się tym spotkaniem z czarnowłosym,bałam się go nic o nim nie wiedziałam,a mógłby to być jakiś psychopata,który mnie zabije i zostawi zwłoki w lesie..na tę myśl dostałam gęsiej skórki i szybko odpędziłam z głowy ten scenariusz.Niestety w domu nie było nikogo,rodzice pracowali do późna.

 ***

Wskoczyłam do łózka, owijając się ciepłą pościelą. Tego mi brakowało.  Chciałam po prostu poczuć się bezpiecznie. W obecności mojego prześladowcy tak nie było. Miałam przeczucie, że kryje w sobie coś mrocznego. To zżerało mnie o środka. Nic o nim nie wiem. Co jeśli jest seryjnym mordercą lub gwałcicielem? Nie chciałam dopuszczać do siebie takiej myśli. Byłam bardziej przerażona tym, że przyjdzie do mnie w nocy. Nieświadoma przyszłych zdarzeń i wyczerpana cały dniem zapadłam w głęboki sen.
Obudziłam się słysząc głośny huk. Podparłam się na łokciach w zdezorientowaniu. Strach przejął całe moje ciało. Moją uwagę przykuło otwarte okno, a byłam pewna, że je zamykałam, przed pójściem spać. Zimny nocny wiatr wdarł się do mojego pokoju wywołując u mnie gęsią skórkę. Coś było nie tak. Czułam to. Ktoś tu był.
-Cz-czy ktoś tu jest?- Powiedziałam pół szeptem. Oddychałam nierówno. Moja klatka piersiowa uniosła się o opadła szybciej niż zazwyczaj, a serce zaczęło zwiększać swoją pracę. Adrenalina wypełniła całe moje żyły... czułam się jak w pułapce - H-hallo?...-  Nie mogłam nic zobaczyć z powodu panującej ciemności w moim pokoju. Głupia ja nie zapalam lampki nocnej. Odrobina światła była czymś czego w tamtym momencie pragnęłam.
Moje rozmyślania przerwał, odgłos zapalnego światła. Powoli odwróciłam moje drżące ciało w kierunku przełącznika. To było on. Mój tajemniczy chłopak.
Stał tam ubrany w skórzaną kurtkę, białą koszulkę i czarne spodnie.  Jemu idealnemu wyglądowi towarzyszyły perfekcyjnie ułożone włosy. Jego twarz nie wyrażałam żadnych emocji. Po prostu stał tam i wpatrywał się we mnie obojętnie.
Spojrzałam na zegarek stojący na moim biurku i dopiero wtedy uświadomiłam sobie, że jest dokładnie 23:00. Ma wyczucie czasu. Trochę się uspokoiłam bo to nie był żaden włamywacz chcący obrabować dom, a przy tym wyrządzić mi jakąś krzywdę. Z drugiej strony jednak cały czas byłam przerażona obcym mężczyzną w moim domu.
-Przyszedłeś- Wykrztusiłam z siebie tylko jedno słowa będąca przytłoczona jego wzrokiem, który był wbity w moją twarz. Uwierzcie mi, gdyby jego wzrok potrafił zabijać z pewnością byłabym już martwa.
-Jak widać.- Wychrypiał swoim bardzo męskim głosem. Był nadal nie wzruszony. Stal tam nadal mi się przyglądając.
Wzdrygnęłam się widząc, że zbliża się pewnymi krokami w moją stronę. Automatycznie zaczęłam się cofać. Uśmiechnął się wyraźnie rozbawiony tym, że się go boję. Dlaczego mam się go nie bać?
Poczułam w końcu zimną ścianę na moich plecach. Byłam w potrzasku. Nie miałam dokąd uciec.
Podszedł do mnie tak, że dzieliły nas tylko centymetry. Mogłam wyczuć jego miętowo-tytoniowi oddech na mojej twarzy. Umieścił obie ręce po bokach mojej głowy. Zdecydowanie górował swoją sylwetką nade mną. Moje nogi zrobiły się jak z waty. Ciało  odmówiło posłuszeństwa. Chciałam się wydostać, uciec, cokolwiek! Ale nie mogłam.
Otrząsnęłam się dopiero wtedy kiedy uniósł jedną rękę umieszczając ją na moich policzku. Jego dotyk był taki delikatny, nie sądziłam, że potrafi taki być. Momentalnie poczułam ciarki w dole mojego kręgosłupa. Jak to możliwe, że on tak na mnie działa? Moje mięśnie napięły się, a oczy otworzyły szerzej. Nie byłam przyzwyczajona do takiego typu dotykania.
-Nie bój się mnie- Wyszeptał. -Nie mam zamiaru cię skrzywdzić- Jego twarz momentalnie złagodniała. Wzrok utkwił na moich ustach tak jakby chciał mnie pocałować. Zamiast tego momentalnie się ode mnie odsunął. Mogłam odetchnąć z ulgą.W końcu.
- C-co masz zamiar ze mną zrobić?- Spytałam.
-Nic. Po prostu  zabieram cię gdzieś. Masz ubrać sukienkę- To nie brzmiało jak prośba. To był rozkaz. Jego humor momentalnie się zmienił. Nie rozumiem tego człowieka. Bippolarny skurwiel.
- Gdzie mnie zabierasz?- Nutka strachu pojawiła się w moim głosie.
-Nie zadawaj głupich pytać. Po po prostu zacznij się kurwa ubierać zanim stracę kontrolę nad sobą-  Czy ja jestem jakimś psem żeby rozkazywać mi? Nie chciałam testować jego cierpliwości i nie pewnym krokiem udałam się do gardoroby. Zaczęłam szukać jakiegoś ubioru, który za bardzo nie odkrywałby zbytnio mojego ciała. Wybrała skromną czarną sukienkę, po czym weszłam do łazienki. Wszystkie czynności wykonywałam sprawnie. Nie chciałam go denerwować. Rozebrałam sie z piżam i włożyłam sukienkę. Z łatwością poradziłam sobie z zapięciem, które znajdowało się z boku. Rozpuściłam włosy, które ułożyły się w delikatne fale. Nałożyłam lekki makijaż ponieważ nigdy nie lubiłam zbytnio się malować. Po wszystkim spojrzałam w lustro i stwierdziłam, że wyglądam przyzwoicie.
Przekręciłam zamek w drzwiach wychodząc z łazienki. Na moim łóżku leżał, opierając na łokciach chłopak. Zauważając mnie uśmiechnął się chytrze. Zaczął skanować moją sylwetkę od dołu do góry. Czułam się bardzo nieswojo. Nie skomentował mojego ubioru. Widziałam uznanie dla mnie w jego oczach. Ohh... Przestań się na mnie gapić.

Wstając wyciągnął do mnie rękę oczekując, że odzwzajęmię ten gest. Ku jemu zaskoczeniu nie zrobiłam tego. Zmarszczył brwi i zacisnął szczękę. Jego oczy pociemniały a cały kipiał ze złości. Widać było, że mocno się wkurwił. Nie czekając chwycił mój nadgarstek ciągnąc mnie w stronę wyjścia. Jęknęłam z bólu ale on nie rozluźnił uścisku. Co za skurwiel.
Nie chciałam się narażać więc poddałam mu się. Prawie biegłam próbując nadgonić kroku za nim.Nagle coś uderzyło we mnie jak grom z jasnego nieba. Co jeśli zabiera mnie po to aby mi zrobić jakąś krzywdę?
Nie, nie nie!! Krzyknęłam w duchu. Muszę się chronić. Gdy byliśmy na zewnątrz postanowiłam go zatrzymać.
-E-ej poczekaj- Zatrzymał się w połowie kroku napotykając mój wzrok.
- O co kurwa chodzi?- Zapytał wyraźnie zdenerwowany.
-Zapomniałam czegoś z domu. Za chwilę do ciebie wrócę- Zgódź się, zgódź się!
- Idź! tylko szybko.. nie próbuj uciekać po zobaczysz co się z Tobą stanie- Puścił moją rękę, a ja udałam się szybkim krokiem z powrotem do mojego domu.Przypomniało mi się, że moja mama trzyma z jednej z szuflad gaz pieprzowy. Nie wiedziałam nigdy po co ale teraz dziękowałam w duchu, że tam był. To jedyna moja obrona. Dobre to niż nic.  Chwyciłam go szybko wkładając do torebki. Policzyłam do trzech próbując unormować oddech. Zaraz wybiegłam z powrotem przed dom widząc samochód. W nim czekał on. Podążyłam niepewnym krokiem w jego kierunku, po czym wsiadłam na miejsce pasażera.

piątek, 2 sierpnia 2013

Two

Obudził mnie hałaśliwy dźwięk dobiegający z kuchni kiedy zdałam se sprawe że budzik mi nie zadwonił szybko się otrząsnełam i pobiegłam ogarnąć sie do łazienki.Założyłam na siebie wcześniej przyszykowane ubrania po czym zbiegłam na duł założyłam buty i wyszłam z domu.
Dotarłam na teren szkoły moją uwagę przykuł chłopak którego nigdy wcześniej nie widziałam na oczy czarno włosy chłopak stał z dwójką chłopaków
Po chwili podszedł do mnie Harry i przyjaznym uściskiem mnie przywitał.
Kiedy jego dłonie gwałtownie zsunęły się z moich łopatek obejrzałam się za siebie a on silnym uściskiem dłoni przywitał się z trójką nie znanych mi chłopaków,kiedy czarno włosy chłopak kierował wzrok ku mojej twarzy zawstydziłam się po czym nie zauważalnie zaczęłam szperać w swojej torbie wyjmując niewielkie lusterko.Odbicie ukazywało moją twarz nic na niej nie było przyjrzałam się odbiciu,a za mną stał tajemniczy chłopak,na jego widok ze strachu upuściłam lusterko,które roztrzaskało się na różnej wielkości odłamki szkła
Chłopak roześmiał  się pod nosem i ruszył w stronę szkolnego budunku.
Podbiegł  do mnie Harry.
-Nic ci się nie stało-mój wzrok obserwował oddalającego się chłopaka.
-Shelly?-powtórzył się Harry.
-N..nic-czułam się dziwnie przez moje ciało przeszły ciarki.
-Harry, kto to był?
-Właściwie to ich nie znam, ten w czapce to Louis,a ten blondas to Niall.
-A ten w bejsbolówce to kto?
-Ten??Nie mam pojęcia,wogóle się słowem nie odezwał...dziwny gość.-ruszyłam w stronę wejścia do szkoły,kiedy napotkałam go stojącego pod tablicą z informacjami,
kiedy się gwałtownie odwrócił , po czym złapaliśmy kontakt wzrokowy
speszyłam się,idąc skręciłam w innym kierunku niż zamierzałam iść.
Szłam z głową spuszczoną w dół,kiedy nagle zderzyłam się z kimś,okazało się że był to dyrektor Walker.
o mój boże nie chcący na niego wpadłam a jego pączek wylądował na ziemi.
-o cholera.-to co zrobiłam było straszne,spaliłam się ze wstydu,jego oczy skierowały się na moją czerwoną już twarz,kiedy zaczął się niekontrolowanie śmiać,przyśpieszyłam tępa idąc w stronę sali.

-Shelly? Czy ty zdajesz sobie sprawę z tego co zrobiłaś?jego szczęka Harrego  opadła w dół i stanął w miejscu,kiedy po chwili otrząsnął się i dorównał mi kroku.Chciałam by ten dzień skończył się najszybciej...
          
                                                                     ***

Na lekcjach czułam,że wzrokiem wypala mi dziurę w plecach,poczułam się dziwnie więc postanowiłam że pójdę do łazienki,zapytałam nauczyciela o zgodę i szybkim krokiem wyszłam z sali.Gdy szłam długim korytarzem myślałam o jednym: żeby ten chłopak dał mi spokój.
Poczułam za sobą czyjąś obecność,pomyślałam że przyśpieszę kroku,kiedy obejrzałam się za siebie nikogo nie było,gdy odwróciłam głowę by ruszyć dalej.
Zesztywniałam ze strachu,przedemną stał czarnowłosy chłopak,nasze twarze dzieliły centymetry,chciałam go wyminąć by móc iść dalej,ale przyparł mnie do ściany chowając moje nadgarstki w swoje duże dłonie,zębami zdjął frotkę z moich włosów splecionych w warkocz,naprał silniej swoim ciałem na moje drgnęłam kiedy poczułam jego usta przy mojej lini łączącej szyję ze szczęką.
-Nie bój się Shelly..-wyszeptał mi do ucha.
staliśmy tak przez chwilę kiedy powiedział mi że przyjdzie do mnie o 23 ,nie zdążyłam wydobyć z siebie słowa kiedy jego ciało gwałtownie się odemnie odsunęło i szybkim krokiem skierował się do wyjścia ze szkoły.Zaraz po tym jak wyszedł ze szkoły,biegiem pobiegłam spowrotem do klasy..


                                                                   ***


Ciągle mnie dręczyło to co stało się na korytarzu ,ale nie powiedziałam nic Harry'emu.
Po zakończeniu lekcji pożegnałam się z  Harry'm i pobiegłam w stronę metra.
kiedy weszłam do pociągu usiadłam w wygodnym miejscu,wyciągnęłam słuchawki i włączyłam muzykę,całą drogę do domu zastanawiałam się skąd ten psychol wie gdzie ja mieszkam? I jak ma na imię ?

One

Na korytarzu szkolnym, rozległ się głośny dzwonek na przerwę,jako iż był to pierwszy tydzień nauki od minionych wakacji to już czułam wyczerpanie,nie słyszałam własnych myśli pod wpływem głośnych rozmów innych.Szłam wolno wzdłuż łącznika kiedy usłyszałam głośne wołanie rozpoznałam ten głos.Tak to był zdecydowanie Harry.
-Shelly!! wreszcie cie mam !Czy masz już może parę na lekcję chemii ?-pokręciłam przecząco głową.
-Czyli mogę liczyć na to że będziesz ze mną ? 
-pewnie!-rozpromieniłam się też o tym myślałam, lubiłam z nim pracować,znałam go od podstawówki,dobrze się z nim dogadywałam w końcu znałam go od podstawówki.

                                                                              *** 
Minęło pięć minut odkąd zadzwonił dzwonek na drugą lekcję,czyli chemię,jako że jest to pierwsza lekcja chemii to liczyłam na to ,że sami się dobierzemy,ku mojemu zdziwieniu panią Wilson zastąpił  pan Turner. Kazał nam ustawić się pod tablicą w szeregu i powoli dobierał nas w pary kiedy wyczytał imię Harry'ego liczyłam na to że trafi na mnie ale przydzielił go do nie znanej mi dziewczyny. 
Profescor Turner jeszcze raz przeliczył klasę i zdał sobie sprawę że brakuję jednej osoby do pary.
Zawołał mnie do swojego biurka i powiedział że dziś popracuję sama,zgodziłam się
Resztę lekcji spędziłam nad robieniem nudnych zadań.Chciałam żeby ta lekcja jak najszybciej się skończyła.
 ***
Gdy zadzwonił dzwonek odetchnęłam z ulgą,bo w końcu ile mogła trwać ta lekcja,wyszłam z resztą klasy na korytarz podbiegłam do Harry'ego
-I co jaka ona jest?-zaczęłam zasypywać go pytaniami,licząc na odpowiedź,lecz jedynie co uzyskałam to jego piękny uśmiech ozdobiony głębokimi dołeczkami 
-normalna.-zaśmiał i poszedł.Nie rozumiem była ładna jak zwykle nawet nie spróbuje pogadać.A może to była akurat idealna dziewczyna dla niego?Kto wie...?
                                                                            ***


Lekcje dobiegły końca.Pożegnałam się z Harrym który właśnie wsiadał do autobusu szkolnego,machnęłam mu ręką kiedy ruszył w drogę.Sama ja udałam się w stronę centrum.

Wsiadłam do metra,którym zawsze wracałam do domu.Było duszno i tłoczno nie było gdzie usiąść najgorszy był facet który cuchnął alkocholem.Przekręciłam głowę w bok byle żeby nie czuć tego smrodu.na pewno było lepiej poczułam ulgę.

Byłam wyczerpana,wolnym krokiem wreszcie dotarłam do domu.nacisnęłam na klamkę ,przeszłam przez próg domu ,rzuciłam torbę na podłogę,podeszłam do kanapy i padłam.Zrelaksowałam się na skórzanym siedzeniu,nie miałam siły wstać i iść do pokoju,
zastałam moją mamę gotującą coś w kuchni.
-Cześć Mamo!-krzyknęłam do niej siedząc na kanapie.
-Cześć,podgrzej sobie obiad w mikrofali-krzyknęła w odpowiedzi.
Zebrałam się do kupy i powędrowałam do swojego pokoju,otworzyłam szafę pełną ubrań,wyjęłam z niej ulubiony t-shirt i szorty,zsunęłam z nóg rurki w szybkim tempie założyłam spodenki, Gdy zeszłam na dół  mama już wstawiła obiad do mikrofali w między czasie gdy obiad się grzał,sprawdziłam Facebooka i Twittera na telefonie nic szczególnego się nie działo więc się wylogowałam ,zjadłam gorący posiłek i postanowiłam pooglądać z mamą telewizję 
-Jak tam w szkole?-spytała się mama 
-nic ciekawego-odpowiedziałam i wróciłyśmy do oglądania jakiś durnych programów 
po 2 godzinach oglądania postanowiłam pójść na górę i wziąć prysznic.Po skończonym prysznicu poszłam położyć się do łóżka,po kilku minutach zapadłam w objęcia Morfeusza.

Bohaterowie

Shelly- Średniego wzrostu, szczupła, wysportowana, duże piersi, niebieskie oczy. Jej nieśmiałość doprowadziła do tego, że nie ma zbyt wielu przyjaciół. Jedyną osobą, z którą może szczerze porozmawiać jest Harry Styles.


 




 

Harry - Jest nieco zagubionym i skrytym w sobie chłopcem.

Przejmuje się krytyką innych i bardzo ciężko ją znosi.

Kiedy zaprzyjaźnia się z Niall'em, Louis'em jego osobowość stopniowo ulega zmianie.

Staje się otwarty na ludzi i przestaje przejmować się co inni o nim sądzą.

Ma pozytywny wpływ na ludzi i lubi im bardzo pomagać.

Często wzbudza w nich zaufanie,jest najlepszym przyjacielem Shelly





Zayn- Na pierwszy rzut oka, Zayn wydaje się być zadufanym w sobie egoistą.

Sam stara się, aby właśnie jako takiego go odbierano. Jest osobą, która skrywa wiele sekretów i niechętnie dzieli się swoimi uczuciami z innymi.

Uważa, że najlepiej jest liczyć tylko i wyłącznie na siebie samego.









Niall- Jest uroczym blondynem, który ma dosyć bycia samotnym.

Zaprzyjaźnia się z Harrym,

Jest odporny na krytykę innych, jednak tak naprawdę bardziej przejmuje się uczuciami innych, swoje spychając na boczny tor.

Jest bardzo nieśmiały przy dziewczynach.








Louis-Najbardziej zabawny i rozrywkowy chłopak.Zaraża swoim optymistycznym spojrzeniem na świat,jest przyjacielem Harry'ego i Niall'a





Liam- Dwulicowy,wredny egoista,przyjaźni się z Zaynem,lubi nabijać się z innych co sprawia mu  to ogromną przyjemność.