Dochodziła godzina siódma,z każdą minutą denerwowałam się tym spotkaniem z czarnowłosym,bałam się go nic o nim nie wiedziałam,a mógłby to być jakiś psychopata,który mnie zabije i zostawi zwłoki w lesie..na tę myśl dostałam gęsiej skórki i szybko odpędziłam z głowy ten scenariusz.Niestety w domu nie było nikogo,rodzice pracowali do późna.
***
Wskoczyłam do łózka, owijając się ciepłą pościelą. Tego mi brakowało. Chciałam po prostu poczuć się bezpiecznie. W obecności mojego prześladowcy tak nie było. Miałam przeczucie, że kryje w sobie coś mrocznego. To zżerało mnie o środka. Nic o nim nie wiem. Co jeśli jest seryjnym mordercą lub gwałcicielem? Nie chciałam dopuszczać do siebie takiej myśli. Byłam bardziej przerażona tym, że przyjdzie do mnie w nocy. Nieświadoma przyszłych zdarzeń i wyczerpana cały dniem zapadłam w głęboki sen.
Obudziłam się słysząc głośny huk. Podparłam się na łokciach w zdezorientowaniu. Strach przejął całe moje ciało. Moją uwagę przykuło otwarte okno, a byłam pewna, że je zamykałam, przed pójściem spać. Zimny nocny wiatr wdarł się do mojego pokoju wywołując u mnie gęsią skórkę. Coś było nie tak. Czułam to. Ktoś tu był.
-Cz-czy ktoś tu jest?- Powiedziałam pół szeptem. Oddychałam nierówno. Moja klatka piersiowa uniosła się o opadła szybciej niż zazwyczaj, a serce zaczęło zwiększać swoją pracę. Adrenalina wypełniła całe moje żyły... czułam się jak w pułapce - H-hallo?...- Nie mogłam nic zobaczyć z powodu panującej ciemności w moim pokoju. Głupia ja nie zapalam lampki nocnej. Odrobina światła była czymś czego w tamtym momencie pragnęłam.
Moje rozmyślania przerwał, odgłos zapalnego światła. Powoli odwróciłam moje drżące ciało w kierunku przełącznika. To było on. Mój tajemniczy chłopak.
Stał tam ubrany w skórzaną kurtkę, białą koszulkę i czarne spodnie. Jemu idealnemu wyglądowi towarzyszyły perfekcyjnie ułożone włosy. Jego twarz nie wyrażałam żadnych emocji. Po prostu stał tam i wpatrywał się we mnie obojętnie.
Spojrzałam na zegarek stojący na moim biurku i dopiero wtedy uświadomiłam sobie, że jest dokładnie 23:00. Ma wyczucie czasu. Trochę się uspokoiłam bo to nie był żaden włamywacz chcący obrabować dom, a przy tym wyrządzić mi jakąś krzywdę. Z drugiej strony jednak cały czas byłam przerażona obcym mężczyzną w moim domu.
-Przyszedłeś- Wykrztusiłam z siebie tylko jedno słowa będąca przytłoczona jego wzrokiem, który był wbity w moją twarz. Uwierzcie mi, gdyby jego wzrok potrafił zabijać z pewnością byłabym już martwa.
-Jak widać.- Wychrypiał swoim bardzo męskim głosem. Był nadal nie wzruszony. Stal tam nadal mi się przyglądając.
Wzdrygnęłam się widząc, że zbliża się pewnymi krokami w moją stronę. Automatycznie zaczęłam się cofać. Uśmiechnął się wyraźnie rozbawiony tym, że się go boję. Dlaczego mam się go nie bać?
Poczułam w końcu zimną ścianę na moich plecach. Byłam w potrzasku. Nie miałam dokąd uciec.
Podszedł do mnie tak, że dzieliły nas tylko centymetry. Mogłam wyczuć jego miętowo-tytoniowi oddech na mojej twarzy. Umieścił obie ręce po bokach mojej głowy. Zdecydowanie górował swoją sylwetką nade mną. Moje nogi zrobiły się jak z waty. Ciało odmówiło posłuszeństwa. Chciałam się wydostać, uciec, cokolwiek! Ale nie mogłam.
Otrząsnęłam się dopiero wtedy kiedy uniósł jedną rękę umieszczając ją na moich policzku. Jego dotyk był taki delikatny, nie sądziłam, że potrafi taki być. Momentalnie poczułam ciarki w dole mojego kręgosłupa. Jak to możliwe, że on tak na mnie działa? Moje mięśnie napięły się, a oczy otworzyły szerzej. Nie byłam przyzwyczajona do takiego typu dotykania.
-Nie bój się mnie- Wyszeptał. -Nie mam zamiaru cię skrzywdzić- Jego twarz momentalnie złagodniała. Wzrok utkwił na moich ustach tak jakby chciał mnie pocałować. Zamiast tego momentalnie się ode mnie odsunął. Mogłam odetchnąć z ulgą.W końcu.
- C-co masz zamiar ze mną zrobić?- Spytałam.
-Nic. Po prostu zabieram cię gdzieś. Masz ubrać sukienkę- To nie brzmiało jak prośba. To był rozkaz. Jego humor momentalnie się zmienił. Nie rozumiem tego człowieka. Bippolarny skurwiel.
- Gdzie mnie zabierasz?- Nutka strachu pojawiła się w moim głosie.
-Nie zadawaj głupich pytać. Po po prostu zacznij się kurwa ubierać zanim stracę kontrolę nad sobą- Czy ja jestem jakimś psem żeby rozkazywać mi? Nie chciałam testować jego cierpliwości i nie pewnym krokiem udałam się do gardoroby. Zaczęłam szukać jakiegoś ubioru, który za bardzo nie odkrywałby zbytnio mojego ciała. Wybrała skromną czarną sukienkę, po czym weszłam do łazienki. Wszystkie czynności wykonywałam sprawnie. Nie chciałam go denerwować. Rozebrałam sie z piżam i włożyłam sukienkę. Z łatwością poradziłam sobie z zapięciem, które znajdowało się z boku. Rozpuściłam włosy, które ułożyły się w delikatne fale. Nałożyłam lekki makijaż ponieważ nigdy nie lubiłam zbytnio się malować. Po wszystkim spojrzałam w lustro i stwierdziłam, że wyglądam przyzwoicie.
Przekręciłam zamek w drzwiach wychodząc z łazienki. Na moim łóżku leżał, opierając na łokciach chłopak. Zauważając mnie uśmiechnął się chytrze. Zaczął skanować moją sylwetkę od dołu do góry. Czułam się bardzo nieswojo. Nie skomentował mojego ubioru. Widziałam uznanie dla mnie w jego oczach. Ohh... Przestań się na mnie gapić.
Wstając wyciągnął do mnie rękę oczekując, że odzwzajęmię ten gest. Ku jemu zaskoczeniu nie zrobiłam tego. Zmarszczył brwi i zacisnął szczękę. Jego oczy pociemniały a cały kipiał ze złości. Widać było, że mocno się wkurwił. Nie czekając chwycił mój nadgarstek ciągnąc mnie w stronę wyjścia. Jęknęłam z bólu ale on nie rozluźnił uścisku. Co za skurwiel.
Nie chciałam się narażać więc poddałam mu się. Prawie biegłam próbując nadgonić kroku za nim.Nagle coś uderzyło we mnie jak grom z jasnego nieba. Co jeśli zabiera mnie po to aby mi zrobić jakąś krzywdę?
Nie, nie nie!! Krzyknęłam w duchu. Muszę się chronić. Gdy byliśmy na zewnątrz postanowiłam go zatrzymać.
-E-ej poczekaj- Zatrzymał się w połowie kroku napotykając mój wzrok.
- O co kurwa chodzi?- Zapytał wyraźnie zdenerwowany.
-Zapomniałam czegoś z domu. Za chwilę do ciebie wrócę- Zgódź się, zgódź się!
- Idź! tylko szybko.. nie próbuj uciekać po zobaczysz co się z Tobą stanie- Puścił moją rękę, a ja udałam się szybkim krokiem z powrotem do mojego domu.Przypomniało mi się, że moja mama trzyma z jednej z szuflad gaz pieprzowy. Nie wiedziałam nigdy po co ale teraz dziękowałam w duchu, że tam był. To jedyna moja obrona. Dobre to niż nic. Chwyciłam go szybko wkładając do torebki. Policzyłam do trzech próbując unormować oddech. Zaraz wybiegłam z powrotem przed dom widząc samochód. W nim czekał on. Podążyłam niepewnym krokiem w jego kierunku, po czym wsiadłam na miejsce pasażera.